Po trzecim seansie i lekturze adaptacji książkowej Star Wars: The Force Awakens mam kilka kolejnych przemysleń na temat pytań, jakie widzowie zadają sobie po obejrzeniu filmu Przebudzenie Mocy. Postanowiłem przedstawić sformułowane przez siebie i znalezione w sieci teorie na temat tego, co tak naprawdę zobaczyliśmy na ekranie. Uwaga, spoilery!
Kategoria: Movies

W jakiej kolejności oglądać Gwiezdne wojny to pytanie, które zadają sobie nie tylko osoby dopiero pragnące poznać Odległą Galaktykę. Nawet wieloletni fani toczą długie i najczęściej bezowocne debaty na ten temat. Postaram się dziś odpowiedzieć raz na zawsze na to pytanie.

Do sieci trafił właśnie najnowszy zwiastun nadchodzących Gwiezdnych wojen. Film w reżyserii Abramsa trafi na ekrany kin dopiero w grudniu, ale kolejna zajawka daje obraz tego, czego możemy się spodziewać po Przebudzeniu Mocy.

Zwracam się z luźnym apelem do dziennikarzy, blogerów i wszelkiej maści “mediaworkerów”. Dla naszego wspólnego dobra pamiętajcie o tym by po primaaprilosowym szale dodać w swoich artykułach odpowiednie adnotacje. W przeciwnym razie naprawdę śmiesznie może się zrobić dopiero po kilku miesiącach lub latach, gdy ktoś nieświadomie taką informację odkopie i pobawi się w głuchy telefon.

Serwisy streamingowe zmieniły obraz rynku muzycznego i weszły już do mainstreamu. Można by założyć, że tym samym dla świata filmu mają być serwisy video-on-demand. Ja tego nie kupuję, bo technologia przesyłu danych nie dogoniła jeszcze oczekiwań widzów. Płyty Blu-ray, a nawet linearna telewizja, ciągle są górą.

Przeczytałem już całkiem sporo biografii sławnych i ważnych ludzi, ale to historia austriackiego kulturysty, aktora i polityka w jednym najbardziej zapadła mi w pamięć. Wiele osób deprecjonuje dokonania Arnolda Schwarzeneggera ze względu na jego zainteresowanie rzeźbą ciała i kinem akcji, podczas gdy w rzeczywistości jest to naprawdę inteligentny i ambitny, chociaż nieco prostolinijny facet.

O aplikacji Popcorn Time słyszałem już wielokrotnie, a dzisiaj w końcu z ciekawości zainstalowałem ją na swoim komputerze. Ten sprytny program do oglądania filmów i seriali robi świetne pierwsze wrażenie i z żalem usuwałem go z dysku. Powinni go codziennie przynajmniej raz uruchamiać twórcy legalnych serwisów VOD.

Kilka dni temu miałem okazję obejrzeć najnowszy film fabularny Disneya. Obraz w oryginale zatytułowany The Lone Ranger, po naszemu “Jeździec znikąd” z Johnnym Deppem w głównej roli okazał się naprawdę kawałkiem świetnego, poprawnego, ale też nie zaskakującego kina.

O Pacific RIM pisałem, wrzucając wczoraj na Facebooka zwiastun, “chcę, żeby to było epickie!”. Dziś miałem okazję być rano na seansie i wyszedłem z niego zadowolony, bo spełnił oczekiwania. Jestem pewien, że spodoba się zwłaszcza wszystkim fanom jednego z poprzednich filmów del Toro, Hellboya, a także każdemu miłośnikowi letnich blockbusterów.